Boginka

Miłosne
Chciała bym budził ją co dzień pieszczotą,
kiedy lawendy jeszcze stoją w rosie,
a wiatr czerwcowy ze słońcem się brata,
biegła by tańczyć nago pośród kwiatów.

Myślałem wtedy że jest tylko dla mnie,
wśród lip, jabłoni ją na rękach niosłem,
nigdy mi czerwiec nie był tak upalnym,
nigdy tak mile nie pachniały wrzosy.

Głaszcząc po dłoni ją, o czymś mówiłem,
ona słuchała z uśmiechem przemiłym,
jej jasne włosy lekko powiewały,
nagości piersi za nic skryć nie chciały.

Jak na boginkę przystało, zniknęła,
lecz wiem na pewno że kiedyś powróci
choć nie poznałem nigdy jej imienia,
znów będę słodko ją do lawend budził.
2
41 odsłon 3 komentarzy

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

leopard 2 2 lata temu
Cudo ... aż mną zatrzęsło! :))
DARTANIAN 110 2 lata temu
Grunt leopardo że futra nie zgubiłeś
iśka 1 rok temu
pięknie, wymownie z nutką romantyzmu na tle przyrody...miłego dnia*
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie