Kogut królem
Kiedy słonko rano wstanie,
kogut jedno miał zadanie.
Wszak władcą ptaków zostanie,
każdego powitać pragnie.
Kurom zebrać się nakazał,
gdy wszystkie się zgromadziły,
zaczerwienił się i zapiał,
one się nie poruszyły.
Mocno na głowie korona
jakby przykuta mu siedzi,
zuchwałością napełniona.
Bo zazdroszczą mu sąsiedzi.
W tej chwili przyleciał drozd,
który śpiewać długo zaczął.
Wszak kogut miał na niego złość,
odzyskać podwórko pragnął.
kogut jedno miał zadanie.
Wszak władcą ptaków zostanie,
każdego powitać pragnie.
Kurom zebrać się nakazał,
gdy wszystkie się zgromadziły,
zaczerwienił się i zapiał,
one się nie poruszyły.
Mocno na głowie korona
jakby przykuta mu siedzi,
zuchwałością napełniona.
Bo zazdroszczą mu sąsiedzi.
W tej chwili przyleciał drozd,
który śpiewać długo zaczął.
Wszak kogut miał na niego złość,
odzyskać podwórko pragnął.