Dzień w którym umarła poezja

Melancholia
Słowa zaschły w ustach,
zanim zdążyły zatańczyć na papierze.
W głębi duszy rozbrzmiewała cisza,
a cierniowe krzewy zamknęły skrzynię,
w której serce, spętane klątwą, zapadło w sen.
Wtedy wszystko rzuciłam w ogień:
każdą stronę, każdy wers, każde słowo.
Zamknęłam w sobie ranę, żyłę pozbawioną życia i sensu.
I nagle zaczęła przeze mnie płynąć rzeka słów,
nabierając barw tuż przed oczami,
malując obrazy w najgłębszych zakamarkach umysłu.
Teraz pozostało mi tylko kilka kropel atramentu.
1
17 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

A
andrew 4 miesiące temu
Niech będzie tą kroplą,
co obudzi sny.

Pozdrawiam serdecznie 5
Miłego dnia
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie