Miłość
Z promieni gwiazd cieplej nocy sfrunęła.
Obmyła się rosą, życia nicią być pragnęła.
Osuszona świetlistym horyzontu lotem.
Szła boso przed siebie zieleni żywopłotem.
W ogrodzie róż spotkała z paletą malarza.
Nutami zawirowała chmurkami wachlarza.
Ścieżką radości szuka, uśmiechu i zachwytu.
Podała dłoń czesząc włosy tęczą kolorytu.
Spojrzała głęboko w oczy i została tonią.
Z wiatru cieniem uleciała i znów ją gonią.
Powróciła strzałą Amora przeszyła do kości.
Znalazła ukojenie i spokój w sercu czułości.
Łzą szczęście kreśli, minutą smutek żegna.
Zwaśnione pokolenia przy stole zjedna.
Drogowskazem pocałunku ramiona splata.
Zimą przy kominku, wiosną i każdego lata.
W obrączce sławy oddaje ukłony tak żywe.
Tęsknotą zapisuje sny i spacery sędziwe.
Rodzi nadzieję ubiera oczekiwaniem dal.
Rozgrzeje lotem motyla jak zimowy szal.
Każdego bez wyjątku spotka w kole życia.
Niejednego ukwieci pociechami pożycia.
Tak pięknie pisze poeta rymując jej tła.
Czy widział ktoś jak krokiem muzy szła.
Miłość.
Amadeusz ze Śląska.
Obmyła się rosą, życia nicią być pragnęła.
Osuszona świetlistym horyzontu lotem.
Szła boso przed siebie zieleni żywopłotem.
W ogrodzie róż spotkała z paletą malarza.
Nutami zawirowała chmurkami wachlarza.
Ścieżką radości szuka, uśmiechu i zachwytu.
Podała dłoń czesząc włosy tęczą kolorytu.
Spojrzała głęboko w oczy i została tonią.
Z wiatru cieniem uleciała i znów ją gonią.
Powróciła strzałą Amora przeszyła do kości.
Znalazła ukojenie i spokój w sercu czułości.
Łzą szczęście kreśli, minutą smutek żegna.
Zwaśnione pokolenia przy stole zjedna.
Drogowskazem pocałunku ramiona splata.
Zimą przy kominku, wiosną i każdego lata.
W obrączce sławy oddaje ukłony tak żywe.
Tęsknotą zapisuje sny i spacery sędziwe.
Rodzi nadzieję ubiera oczekiwaniem dal.
Rozgrzeje lotem motyla jak zimowy szal.
Każdego bez wyjątku spotka w kole życia.
Niejednego ukwieci pociechami pożycia.
Tak pięknie pisze poeta rymując jej tła.
Czy widział ktoś jak krokiem muzy szła.
Miłość.
Amadeusz ze Śląska.