nie mam na myśli siebie
mych wrogów porzuconych
w zakamarkach kościołów
upadkiem naznaczonych
nie mam na myśli ciebie
rządnej zemsty i kruchej
z płaczem pędzącej w przepaść
rozpaczy ślepej i...
składam z małych kawałków
z nikomu niepotrzebnych
złudzeń nierzeczywistych
przewiewny strój codzienny
są w nim modne detale
idee plany zmiany
są moje wątpliwości
i porządek zastany
i choć...
będą na drodze cię witać
kolory dnia powszedniego
Gdy złączysz słów konstelacje
z mądrością Przedwiecznego
na skronie twe wcisną diadem
W blasku szlachetnych prawd
ty będziesz tą najjaśniejszą...
to bez znaczenia na jakiś czas
spadniemy w czeluść poprawnych dni
w spękanych murach chwil godzin lat
w płytkiej szczelinie list jakiś tkwi
ktoś pisze do nas co zdarza się
w niełatwym gąszczu m...
będzie nad nami jakieś tam niebo
a gdzieś na dole będzie i ziemia
i wtedy przyjdę patrząc przed siebie
w szarość twych oczu w dniu przebudzenia
i w ciszę serca twego też zajrzę
by chwilę zwątpi...
nawet nie wiem czy jestem
i nie wiem co widać za oknem
nie patrzę i patrzeć nie śmiem
odkładam patrzenie na potem
poganiam tę rzeczywistość
wygłaszam jej sporne kwestie
dokąd po co i komu
nie...
Stanąłem na rozstaju szukając śladu stóp
może się gdzieś odcisnął starej ślepej baby but
widziałem ją już kiedyś na starym obrazie
trzymała w ręku wagę w równoważnej niemal fazie
z jakiej przycz...
słońce wędruje – to chyba dobrze
nie wiem nie czuje znaczenia dnia
jakieś wyroki tam zapadają
w barwnych zaułkach codzienność – trwa
skocze do światła to do półmroku
co nierozłącznie pojawia si...
taki sam świat widziałem też
w wygasłych oczach odartych z dnia
taki sam los już czeka tych
co wbrew wszystkiemu kochają świat
głodni materii bezwzględnych dzieł
wyblakły sen spod piór im kapi...
stoję tam gdzie wczoraj
pewnie trochę dalej
na skale rozmyślań
na trawie wyjawień
z mieczem beznadziei
fantazją ułana
ile może znaczyć
rozdrapana rana
czy niewiele znaczy
snucie opowieści...
od nowa od zaraz
do jutra gdzieś tam
snuję opowieści
aż do nieba bram
spełnionych obietnic
zakamarków dusz
ludzie się pytają
czy to może już
przyświeca mi jeszcze
jedna z wielkich prawd...
zgaszeni niewiarą wiemy jak umierać
dla świata i ludzi czasem dla miłości
dla walki bez celu poczucia kierunku
dla zmagań z niejasnym czuciem skończoności
z niepełnym obrazem można się pogodzić...
a zegar jakby spał
lecz pewną myśl podsuwa
by cofnąć się gdzieś tam
gdzie człowiek jeszcze czuwa
nad grobem wielu ich
lecz jakiś obcy chce
zajmować się wiecznością
tak jak powszednim dniem...
teraz jesteśmy razem
w odległości tak małej
że nic się nie przeciśnie
w przestrzeni spopielałej
ja i moje sumienie
w mej ciszy blokowiska
i wymieszane cienie
jakieś twarze nazwiska
i decyz...
gdzie idziesz samotny
wędrowny kuglarzu
wieczorny przybłędo
wskrzeszony łazarzu
na życie na drogę
co w wieczności błądzi
tak idę i nie wiem
co mam o tym sądzić
prześpię się na łące
rosy z...
to się nie dzieje naprawdę
jaźni się swojej wymykam
by znowu wędrować wolnym
wzdycham - oczy przymykam
by pośród łopotu skrzydeł
gołębich piór opadania
mieć choć niewielką szansę
ptasiego byl...
na dobroć tak wielu się skarży
że miękka uległa jak piana
bez skazy jest w swej istocie
a rzadko tak spotykana
a jednak dziś płynie i w tobie
choć głazem się zwiesz po zachodzie
i brniesz pośr...
nie jesteś jak nóż o ostrej krawędzi
masz dłonie i serce bijące na oślep
i raczej nie zgadnę czy trzeba tak pędzić
czy może się stanę znowu małym chłopcem
jak wtedy wierzyłem że jesteś wokoło
n...
trwałem bez reszty i poglądów
wyniosły słysząc głos półprawdy
niosąc w kieszeniach piach rozsądku
i nie szukając z nikim zwady
w lesie w przecudnym zbiegowisku
paprocie klęcząc spowiadałem
maj...
zapadła noc kolejny raz
i w ciemność skok na oczy głaz
tak cicho jak daleko stąd
do każdej z gwiazd kieruję krok
i morze dni przelewa się
ukryty gdzieś na jego dnie
nie szklany świat w półmrok...