miłość to droga
której nie da się zmierzyć
miarę miłości zna tylko Bóg
pytałaś "jakim poddać ją próbom"
więc odpowiadam - nie ma takich prób
mówią że wiara góry przenosi
ja co rano widzę to...
spotkałem umierające drzewa
w obliczu śmierci
stały obnażone
wyciągając w kierunku słońca
uschnięte dłonie odchodzą z dumą
służyły do ostatniej kropli żywicy
spłoną niczym wojownicy
na p...
pojawiasz się niczym afrodyta
płynąc w powietrzu kusisz
rozkołysanymi biodrami
węże namiętności oplatają ciało
iskrzy naładowane pożądaniem
falujące piersi
powoli zanurzają się w ustach
pie...
łajdak zjadł mi zęby
teraz mam dylemat
czy wstawić nowe
czy gęby nie otwierać
Bułka była dzisiejsza
więc jak nie mówić o pechu
zęby połamać na bułce
to przecież warte śmiechu
targam za u...
ujrzałem je
w blasku księżyca
biało - różowe pąki
jutro będą kwiatami
zachwycą
pięknem zapachem
będą czarować oczy
wdziękiem i kolorami
a kiedy przekwitną
ich miejsce zajmą
wspaniałe...
napisać wiersz dla ciebie
ale słowa są zbyt ubogie
mógłbym zalać papier
morzem znaków i liter
lecz jeno uderzenie serca
mówi więcej niż one
uczucia są jak wiatr
nie zamknę ich pod mikroskop...
Stoję zamyślony
na murach klasztoru
przytulony do ściany
słyszę dzwony na trwogę
przybyłem po odpowiedź
znalazłem tylko pytania
spoglądam na rzeźbę
upadasz pod ciężarem krzyża
Ciebie - p...
w naszych dłoniach
zakwitła róża
otulając zmysły
pachnącymi płatkami
zamknęła
w aksamitnych listkach nadziei
tylko kolce
przypominają czasem
że miłość
zawiera także łzy
Marzenie
zdmuchnąłem kaganek smutku
niech diabłu na szczęści świeci
ruszyłem w stronę miłości
Boże jak ten czas leci
gdy nie kochałem nie czułem
upływu godzin i dni
a może nic nie czułem...
Marzenie
kamienną twarz pokrytą pyłem
obudził blask twoich oczu
dziś jestem wczoraj nie byłem
jak widmo kryłem się w mroku
nagle zacząłem pragnąć
pożądać twojej bliskości
a przecież już ni...
ja dziś dzień dobry
z uśmiechem mówię
uwielbiam ciepło
i błękit nieba
cóż że kłopoty
w cieniu się kryją
gdy słońce świeci
to dusza śpiewa
niech się chowają
po zakamarkach
zmory upiory...
wita własnym
poukładanym światem
dzięcioł jak zwykle
bawi się w pukanego
wiewiórka niczym błędny ognik
pojawia się i znika
sarna spogląda zamyślonymi oczami
świerki grzechotem przypominają...
wsparty o pień świerka
jak na ramieniu starego przyjaciela
spoglądam na granatowe chmury
przelewające się niczym sztormowe fale
przestrzenie pomiędzy nimi
wypełniają lazurowe jeziora
głęboko...
Marzenie
nie próbuję zawracać rzeki
ani czasu w biegu zatrzymać
pragnę tylko w tangu miłości
krok po kroku ciebie odkrywać
od stóp zacząć wędrując w górę
poprzez uda drżące od tańca
na pośl...
znowu razem
takie małe deja vu
znów świątynia- ponownie koncert
ale teraz wszystko bardziej wiosenne
uśmiechnięte
kościół przybrany w majową biel
jak dziecięce dusze
zaproszone po raz...
chciałbym widzieć
ten świat spokojny
nie spotykać
chciwości i krwi
tylko historia
żeby znała wojny
kalendarzem
nie liczyć dni
nie jesteśmy
przecież wilkami
wyrastamy
z jednego pnia...