Był sobie kiedyś pewien młodzieniec
choć młody nie był lecz nazywany
by było barwnie.
Pogrywał w szachy ale nie słowem
sztyftu nie lubił.
Historia więc jakże znajoma rumiane lico
na bladych skro...
wiśniowej nocy późne rozmowy
kasztanów drżenie pomników skowyt
tamy ze zboża pałace luster
wargi słodyczy sukienka z biustem
takim zielonym kwitnącym w maju
naręcza wiosny pokrywą raju
dobroci...
wtul się w ramiona
żarliwym pocałunkiem
poprowadź mnie po zboczu
w lampionach zamiast oczu
smakiem i zapachem
do dolin wyobraźni
nie stracę swojej jaźni
odnajdę tylko ciebie
gwiazdami ozło...
To dla tych dobrych ludzi
otwartych na ciosy świata
pragnienia wyschniętych powiek
nie znikną z pogrzebem lata.
Poezja moim mistrzem
wnika w podświadomość
w kalendarzu istnień
nie prosi się o...
gorączka ulicy
zło czyha za rogiem
na duszę wędrowca
liczone milami
zdrady księżyca
na barkach więc słońce uniosę
z nim pot
szarej codzienności
ruszyłem falę
grobowych poranków
w ta...
pytania dźwięków
gdy szum drzew
prosi mnie o drogę
kawałki kryształów
jeden po drugim
kaleczą lustra porażkami
stoję na jednej nodze świata
bo jak można ogarnąć
lazurową głębię
szydeł...
młodość linijką odmierza
centymetry wstydu
pozornie częstując rumianym policzkiem
ja co najwyżej zmarszczkę zaserwuję
i oko patrzące tyłem do dzieciństwa
przecież butelka mleka
rożni się od w...
drugiej takiej nie ma
w ciemności odnaleziona
zabiera wszystko
samodzielna niczym niepodległość
potrafi cień swój przeskoczyć
igra z wiatrem
ubraniem roboczym
teraźniejszość brudów normu...
papier wyblakły
czerwone kleksy
cierpienie złotem
myśli odmęty
czaruję chwilą
blaskiem po nocach
śmierć mym imieniem
nie mam już koca
co może przykryć
otulić w żalu
słuchem zaw...
zabiorę nas na obłok
zarysujemy przestrzeń
orły skusimy
igraszkami nocy
tam pośród ażurowych detali
delikatne ruchy horyzont zasklepią
iskrę wżynając
w podświadomość
szczytujemy w chm...
srebrne talony dla widzów
ciemności milknące kości
poezji pościg
w bramie piekieł
znów się spotkamy
ja ten czarodziej
co smaga słowem
ty czarna pani
ze stadem owiec
wilki nas goni...
Azymutem byłaś milknącym
drelichem wpasowanym w sylwetkę
wilgotnym pocałunkiem sobotnim
malarza farbami na fresce.
Tym sklepieniem dwóch światów
wynikiem mnożenia serca
światłem odbicia pryzma...