ogród
wiatr porusza jabłoń
jakby...
szukam śladów w świeżej trawie
dotykam pędów jabłoni
są świeże jakby dopiero co wypuściły
nikt nie skosił już trawy...
pusty ogród
orzech co miał być...
czuję zapach drożdżówki
czajnik gwiżdże w kuchni
zapach świeżo mielonej kawy
ktoś się krząta
wchodzę do kuchni
pusto ale ja czuję
jak przez mgłę
tę drobną kochaną postać
jakby to było tu...
Patrzę przez tęczę
na świat zielony
wilgocią spływający
pachnący świat po burzy
patrzę przez tęczę
zielenią bujną świat obsypany
przez tęczę na moje nieba
wzrokiem szukam tamtego spojrzenia...
w cieniu jesteśmy
rzucamy go ciągle
i cień nas obejmuje
wnika w nas
jak coś nieuchronnego
czyżby?
dlaczego studiujemy
jego istotę...
zamiast stanąć w świetle
życie to wszystko co mamy
to jedyne co mamy
każdy ma prawo
żyć
kochać
marzyć
odbierając życie
człowiekowi
tracimy coś bardzo ważnego
nasze człowieczeństwo
Żagle piosenkę śpiewają
a sam wiatr do niej gra
lat tyle to już trwa
na Zawiszy pokładzie
Płynie harcerska pieśń
o tej lilijce najpiękniejszej
królowej harcerskich mórz
i dalej bracia niechaj...
Jak dzwony padają
bijąc na śniadanie
a mi się marzą...
dla słów tych
cudowne ogrody
wzniosłe góry
i uśmiech dziecka
taka jest poezja
moi mili
Ona jak kobieta piękna
prag...
wyrastają wśród naszych żyć
góry ze szkła
i stają się większe od nas
są zamiast nas...
góry naszych dni
pustych szklanych
dni nasze w nich giną
jakbyśmy nie żyli już
puste dni wyrzucamy...
wszystkim w ten czas
życzę przemienienia
jeśli cierpią niechaj wstaną
jeśli zgubili sens niechaj go odnajdą
jeśli radość to niech do nich wróci
wszystkim życzę by Człowieka spotkali...