Wielbłądy na łące, czyli nie ma przypadków

Egzystencjalne
szare szeregi błotnistych przygód nad zachodzącym słońcem
nie idę blado różowo parzę ślę dotykiem szalonym gońcem
żegnam pana panią witam serdecznie płaczę na balkonie
po co komu jutrzejsze pomarańcze biegną szaro złote konie.
wiadomą jest rzeczą ,że dzień nastaje co dzień nowy
a czy czas to tylko wymysł? z tego miejsca wyborowy.
1
6 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie