Wyznanie spracowanego człowieka na łożu śmierci

O życiu
Ręce mam pomarszczone,

Mówię wszystkim
że od pracy
Lecz naprawdę ze starości
I w dodatku;
Bóle kości

Czym, ja tą pracą coś dokonał?
dnia za dnie to ja nie łapał
Może Basię uszczesliwił?
pewno, nie przezemń
szlochała po nocach

Bo którzy by płakał?
po łomotach
Z rana,
w wieczór.

Lecz nie bijał jej ja nigdy
Gardzę tymi co tak robią
Ja ją Kochał
Choć,
czasami
Przyznać muszę
Ręka sama powinąć się musiała
Ale
To tak delikatnie było
Jakby róża
Spadająca w delikatną taflę
wody

I zawsze zapominam

Że ta róża kolce ma.
1
48 odsłon 4 komentarzy

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

T
toshiya 10 lat temu
@KupaP Żeby zrozumieć niestety trzeba mieć pewną wrażliwość i także jakąś, chociaż niewielką wiedzę o świecie.
T
toshiya 10 lat temu
@KupaP
Nie rozumiem. Wkładasz każdy przeczytany wiersz pod jakiś jeden swój wypracowany pogląd. Musisz spojrzeć obiektywnie. Każdy wiersz jest inny, tak jak każdy kto ten wiersz pisze. Niezbyt przejmuję się ocenami na tym portalu, ponieważ czytając wasze twórczości odnoszę wrażenie, że piszą to psychopaci i ludzie nie mający w sobie większej refleksji niż jaką bułkę kupić na śniadanie.
PS. Gardzę tą twoją współczesną poezją.
Helen 10 lat temu
Witam toshiya, myślę że rozumiem co chciałaś pokazać w wierszu. Przypomina to trachę wiersz w stylu ludowym. Przyznam że nie czytałam do tej pory (nigdzie) utworu w takim stylu, miejscami jest ciężki niestety.... Co prawda, poezja nie ma granic, ona nic nie musi...poprostu jest, ale myślę że powinnaś przemyśleć na nowo ten wiersz i trochę krytyczniej do niego podejść. Pozdrawiam.......;)
leopard 2 10 lat temu
wiersz jest dobry, a kupa je be ;P
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie