Inwokacja spełniona

Miłosne
rozebrałem ją pewnej nocy przyszła sama
tak długo czekałem aż jej włosy otulą kolana
siedziałem wpatrzony w jezioro lustrowało niebo
a cisza tak bardzo krzyczała biała jak mleko

płomienie grzały rozbawionych próżnością gości
ślepych i głuchych na łzy samotnej bezradności
jednym skinieniem zabrałaś duszę a potem ciało
do raju nad skrajem pomostu tam to się stało

w objęciach splecionych księżyca spojrzeniem
dałaś mi usta odziane miętowym oddechem
nie odmawiałem przyjąłem z zachwytem
przecież czekałem na jedną przy Tobie chwilę

opadaliśmy wraz z gwieździstym niebem
pomiędzy źdźbła trawy spinając nagie cienie
gubiąc przy tym resztki zbyt ciasnej przyzwoitości
tuliliśmy twarze omdlałe na tle niemoralności

wiecznością stało się przemijanie czasu
coś w nas grało i pachniało zapachem lasu
nie mogliśmy przestać milczeć nie oddychaliśmy
a dłonie drżały niczym osikowe bukiety liści

nie żałowałem gdy rankiem przebudzony
byłem sam przy pomoście w śnie tym odurzony
czy w śnie ? do dzisiaj nie jestem pewien
bo gdy Ciebie widzę ty patrzysz tamtym niebem
3 2
37 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 12 lat temu
daj spokój przynudzasz :)
Beatrice 12 lat temu
Wkradlo Ci sie kilka rymow gramatycznych, ale wiekszosc jest ok. Wedlug mnie w wierszu rymowanym powinno sie zwracac uwage na jego rytmike, bo inaczej odnosi sie wrazenie budowania rymow na sile. Pozdrawiam :-)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie