Być

być ze sobą
dojrzewać
wspólne obok
zobowiązuje

promienie głaszczą
jednako pępowinę
skórę
szypułkę

opaść
też razem
inaczej
nie można

nie wypada
jednym sokiem karmione liście
raz w roku
nikną

to nie powód
by nie czekać
na wiosnę
bladnąc zimą

dłoń szamana
zbiera ziarna
tylko magiczne
prozaicznym

celem
równowaga
w winie
gdzie cukier i woda

którego
nikt nie spróbuje
zanim zacznie
fermentować

podskórnie
poukładane fragmenty
dziada w pana
a pani zaspana

nie zamienną
liturgią
w szklanej rurce
szuka pęcherza
1 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie