Urlop na telefon

O życiu
Czwarta czterdzieści
budzik nastawiony,
start do kieratu,
znowu zapewniony.

Pięć godzin wciskania się
w miękką poduchę,
nawet komar nie budzi,
co brzęczy za uchem.

Zamykam oczy
z nadzieją,że rano.
Nie będzie mnie boleć,
obite kolano.

Budzę się i wstaję,
wprost na równe nogi,
bo przecież za jasno ,
mój ty Boże drogi.

Myśli rozbiegane
jak u wariatki,
znowu trzeba dzwonić
do Irka lub Władki.

Urlop na telefon,
trzeci już wybrany
a dopiero piętnasty
kwietnia dzisiaj mamy.

Jeszcze trzeba zmyślać,
bzdurę należycie,
żeby wszystko grało
w miarę przyzwoicie.

I motam się w nieładzie,
jak ryba bez wody,
ciśnienie zwyżkuje,
znowu widzę schody.

Pracownik tymczasowy,
filtrują przez lupę.
Jak się nie wykarzesz,
wtedy kopa w dupę.
5 3
57 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

SrokerS 13 lat temu
... urlopy na żądanie... nie ma nic gorszego dla kierownika :) kombinuj wtedy zastępstwo hahaha a to całe wyobrażenie... oho! pewnie ma kaca... grrrrr!$%@
Fajnie napisane Spiro plusik yeah
Pain 13 lat temu
dla mnie osobiście ten wiersz jest ciekawy, fajnie i zgrabnie napisany. Chce się takie rzeczy czytać:)
spiro136 13 lat temu
Yeah....
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie