Strawiliśmy siebie
jak pająki
wzajemnie
wysysając
chęć poderwania się
do lotu.
Zostawiliśmy,
po sobie
chitynowe pancerze
nałożone na
szarość dnia codziennego.
Trwaliśmy,
motając się
w krzyku i niezrozumieniu.
Teraz
z opuszczonymi głowami
chcemy
żyć inaczej.
jak pająki
wzajemnie
wysysając
chęć poderwania się
do lotu.
Zostawiliśmy,
po sobie
chitynowe pancerze
nałożone na
szarość dnia codziennego.
Trwaliśmy,
motając się
w krzyku i niezrozumieniu.
Teraz
z opuszczonymi głowami
chcemy
żyć inaczej.
3
0
17 odsłon