Chłeptającego krzyk

Egzystencjalne
Och jak licho zbudowane
Ciało twe, z pyłu utkane
Patrz, rozpada się jak sen!
Gdy się kończy w płucach tlen

Ten przybliżał mnie do słońca
Po gorącej plaży gnał
A że moją słabość znał
To pogrążał mnie, bez końca

Taniec nóg twych w moich snach
W oczach zostawiając piach

Ciało, patrz, przybliża się
Kobaltową tłoczy krew
- Wprost w usta me!
Ach gardło chłepcz
Wszechrzeczy ciecz!

Pląsy głupie, echże ach
Nawilżają, że aż strach
Niemożebny ust mych gmach!
2 0
12 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie