Ból i radość

Idę ulicą.

Sama

Nie myślę o niczym

Pełna zadumy.



Lecz nagle moje zmęczone oczy

zauważają coś.

To on.



I nagle niczym dotknięcie

magiczną różdżką

Znika mój ból i zmęczenie.

Jest radość i ukojenie.



Lecz zaraz...

Koło niego jeszcze jedna osoba.

To ona.

Ruda, szpetna i pryszczata.

I nagle znowu jest mój ból i

zmęczenie. Mam dość. Tego już za dużo...
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie