Ból i radość
Idę ulicą.
Sama
Nie myślę o niczym
Pełna zadumy.
Lecz nagle moje zmęczone oczy
zauważają coś.
To on.
I nagle niczym dotknięcie
magiczną różdżką
Znika mój ból i zmęczenie.
Jest radość i ukojenie.
Lecz zaraz...
Koło niego jeszcze jedna osoba.
To ona.
Ruda, szpetna i pryszczata.
I nagle znowu jest mój ból i
zmęczenie. Mam dość. Tego już za dużo...
Sama
Nie myślę o niczym
Pełna zadumy.
Lecz nagle moje zmęczone oczy
zauważają coś.
To on.
I nagle niczym dotknięcie
magiczną różdżką
Znika mój ból i zmęczenie.
Jest radość i ukojenie.
Lecz zaraz...
Koło niego jeszcze jedna osoba.
To ona.
Ruda, szpetna i pryszczata.
I nagle znowu jest mój ból i
zmęczenie. Mam dość. Tego już za dużo...
0
0
2 odsłon