Słodkie gimnazjalne życie

W poniedziałek, po weekendzie

Znowu szkoła będzie

O siódmej budzik dzwoni

I spać już nie pozwoli

Trzeba umyć zęby

I śniadanie zjeść w te pędy.

Aż w końcu chwila nadeszła

Trzeba ruszyć się z krzesła

Opornie, ale z umiarem

Drzwi za sobą zamykam z trzaskiem.



Idę przez podwórko i ulicę

I ciągle tak sobie myślę

„A gdybym nie chodził do szkoły

Byłbym bardzo wesoły”

W końcu doszedłem do szkoły

Po której chodzą matoły

Zegar tyka

Już plastyka

Nauczyciel ciągle gada

O artyście tego lata.



Aż w końcu dzwonek dzwoni.

Czas wyjąć kanapkę i zjeść ją powoli

Niestety, koniec wolnego

W Sali czeka już coś nudnego.

Religia, przedmiot tak nieciekawy,

że trzeba wypić ze dwie kawy.

Tak minęły biologia i angielski.

Teraz już mogę powiedzieć koniec lekcji.

Bez oporów wychodzę ze szkoły

Teraz jestem bardzo wesoły



W domu czeka już ciepły obiadek

Z Krakowa przyjechał dziadek,

A mama wygrała na loterii

Domek na prerii

Po zabawie

Czas na pisanie

Dzisiaj dużo nam zadali

Bo niektórzy przeszkadzali



Po kilku godzinach pisania

Nadszedł czas telewizji oglądania

O godzinie dziewiętnastej kiszki marsza mi już grają.

Czas uspokoić je kolacją.

Po kolacji czas do łazienki

Trzeba wskoczyć do wanienki

Umyć się trzeba szybko i sprawnie

Potem czeka już tylko spanie.
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie