Nad grobem nadziei

Przemijanie
Gdzie jest początek a gdzie koniec
Gdzie kres bezkresnej naszej drogi
Gdzie serce wiecznie żywo płonie
Gdzie jeszcze poniosą nas nogi

Jak stary dąb w gęstym borze
Jak szarak w wiosennej kniei
Staje zmęczony życiem człowiek
Nad grobem ulotnej nadziei

Upadła garbata mogiła
Na niej grzywa suchej trawy
Ciała przodków szczelnie okryła
A wraz z nimi ich ziemskie sprawy

Wkładając na grzbiet brzemię srogie
Wzrokiem szukając swej Golgoty
Czas ruszyć w ostatnią drogę
Zostawiając biedne sieroty
0
21 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Ewa Hulak 10 lat temu
nadzieja będzie jeżeli nauczymy się kochać, bo bez miłości.......tylko
czekanie na ....
Helen 10 lat temu
Wiersz bardzo ciekawy, miło się czyta ale rymy gramatyczne odebrały część uroku. Pozdrawiam:)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie