O królu Tomku

Gdy Rejtan, niby chłop pijany,
Swym ciałem zasłaniając drzwi,
Się rozkrzyżował wszerz dywanu,
W rozpaczy myśląc: "Ce la vie..."

Gdy się rozpadła Polska żwawa
Pod lekkie chrzęsty bitych szyb.
Gdy zatonęła niby stawa
Lub pokarm dla drapieżnych ryb.

Żył o tej porze w Kozołupach,
Pod oczeretem kurnych chat,
Ten kto się znał na krowich dupach,
Królowi z Piastów pan i brat.

Każdemu mówiąc "mości panie",
Zaprzeczył tylko jeden raz
Po swego państwa rozebraniu.
I to był chyba wierny wskaz.

Szeptali wszyscy po zapieckach:
"Zwariował chyba Tomek nasz,
Już dawno temu, już od dziecka,
Od samych pierwszych mannych kasz.

A może kiedyś spadał z kuli
Nasz biedny chory wujek Tom?
On się ogłosił polskim królem!
Fortecą nazwał własny dom!"

Na samym końcu swego dzieła
Wypowiem jeszcze kilka słów:
I w tym, co Polska nie zginęła,
Są winni ci...
I ten i ów.
1
7 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie