Moja droga krzyżowa

Niosę krzyż swój. Pot ocieram z czoła.
Ledwo trzymam drzewce na ramieniu.
Brzęczy tłum, mamrocze niby pszczoła.
Echo mnie nazywa po imieniu.

Wieniec ściska zuchowatą głowę.
Podejrzewam, że nie laurowy.

Ostatecznie włażę na Gołgotę.
Nad nią cienie trzech aniołów wiszą,
Wylewając łzy. I czuję, po tym
W całej klasie zapanuje cisza...

Będzie gniewnie milczec nasza pani,
Niby Kajfasz. I umyją ręce
Przyjaciele i najlepsi fani.
Nikt nie myśli nawet o wyręce.

Jakże bezlitosne jest twe lico,
Ozdobiona kredą zła tablico!
0
21 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

JKZ007 14 lat temu
Rymy są niestety wysilone i do tego miejscami gramatyczne.To uchodzi jak dla mnie,przy braku innego wyjścia w bajeczkach , humoreskach, powiastkach. Ten temat jest zbyt poważny. Przemyśl to jeszcze raz i być może bez rymowania.
qwasi 14 lat temu
Masz rację, Brzmi ten tekst zbyt poważnie. Ale w rzeczywistości chciałem przekazać w ten sposób uczucia ucznia, który idzie do tablicy szkolnej. I absolutnie nic nie pamięta, bo nie zrobił zadania domowe.
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie