Matuzalem

Po ścieżkach szwendał się staruszek Matuzalem.
W kieszeniach nosił pokarm dla uczciwych pszczół.
A jego serce owinięte ciepłym szalem
Bolało tak, jak gdyby szerszeń serce ciął.

Staruszek siedział tam, gdzie będzie Jeruzalem,
I wznosząc oczy ku wierzchołkom starych drzew,
Wciąż oczekiwał, żeby siadł na jego stallę
Skrzydłaty anioł albo Wszechmogący Szef.

Lecz nie uwierzył, kiedy przyszła Tajemnicza.
Usiadła obok, zamiast psalmu wzniosła wiersz...

I zamiast syna znów zapala knocik znicza
Na jego grobie stary grabarz, siwy Giersz.
0
21 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

DARTANIAN 110 15 lat temu
Bardzo mi się podoba z wyjątkiem tego:Wszechmogący Szef.
no i też zamiast pszczół jest pszczoł a poza tym delikatnie bardzo dobrze napisany wiersz
Pozdrawiam
qwasi 15 lat temu
Bardzo się cieszę, że przyszedł Ci do gustu,DARTANIANIE. Co zaś tyczy Wszechmogącego Szefa, to nie moje określenie. Tak Go nazywa człowiek (praktykujący katolik), który jest prototypem bohatera tego wierszyka.
Pozdrawiam serdecznie
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie