uroboros

O sobie
czy zrozumiesz gdy przemilczę
słowa wydrążone w skórze
namalowane na desce czerwoną farbą

przełykam ostatnią wieczerzę
świece uśmiechają się nad stołem

cisza przegląda się we mnie
zamarzniętą rzeką

włosy płyną hen na wietrze
znowu jestem na początku siebie

mam mały zielony grzebień
palce jak pola tataraku
wiotkie
14 11
182 odsłon

Komentarze (11)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 13 lat temu
jakby wiatr czesał drzewa
pańcia 13 lat temu
hmmm... zadumać się każesz
mkc47 13 lat temu
tak to jest z nowym rokiem pani :)
Jaime 13 lat temu
cisza przegląda się we mnie
zamarzniętą rzeką

bardzo ciekawe
spiro136 13 lat temu
zielony grzebień przynosi nadzieję...uff
K
kaja-maja 13 lat temu
od rymarza do dekarza/
droga nie daleka/
skórę woli jeden/
wejść na szczyt drugi/lecz obaj mają zielony grzebyk na szczęście w:)
K
kaja-maja 13 lat temu
jak w tataraku drwal w:)
Smok 13 lat temu
Tytuł, a właściwie jego gnostyczne znaczenie zaintrygowało mnie. Słynny wąż połykający samego siebie i jednocześnie odradzający się. W Twoim wierszu najważniejszym elementem przemiany alchemicznej jest akt chrześcijańskiego poświęcenia. Cóż, gnostyczny, czyli wiedzący Jezus – to mi się podoba. Prawdziwy wielbiciel Niewypowiedzianego połyka / traci własne ciało fizyczne, jak mityczny wąż i nawet tego nie zauważa – rodząc się na nowo. Pozdrawiam.
Smok 13 lat temu
Nominuję!
artpla 13 lat temu
super
mkc47 13 lat temu
od początku wiem że w komentach Smoku nikt Ci nie podskoczy
;)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie