rozterki
czytam sam siebie
bo któż chciałby przekuć źrenice
w chorobliwy światłocień
skradający się po twarzy deszcz
zanurzam pióro w lękach świata
strach i radość w jednym warkoczu
karmią ciemnym chlebem
wybucham pąkami kasztanów
zbijam budę swojemu psu
ukręcam na karuzeli samotność
cóż więcej mogłbym ofiarować
noc otacza mnie obojętnie
podaję uśmiech na wyciągnięcie dloni
bo któż chciałby przekuć źrenice
w chorobliwy światłocień
skradający się po twarzy deszcz
zanurzam pióro w lękach świata
strach i radość w jednym warkoczu
karmią ciemnym chlebem
wybucham pąkami kasztanów
zbijam budę swojemu psu
ukręcam na karuzeli samotność
cóż więcej mogłbym ofiarować
noc otacza mnie obojętnie
podaję uśmiech na wyciągnięcie dloni
16
2
102 odsłon