Przerzutnia

byłaś smutna pamiętam tamto przebudzenie

pierwszy raz o czwartej miałaś gdzieś wyskoczyć

ze snu w poniedziałek nie jest jednak łatwo

wyjść prosto do ludzi skoro świt i pościel



udało się już podzielić na dwie równe części

jak sobotnie wino czerwone i białe

wiersze rosły w oczach było tak wilgotno

i duszno w pokoju od nadmiaru gestów



nieustannie szumiało nam w głowach jak w radio

muniek po raz setny śpiewał coś o ruskich

szampanach i podwórkach a później grechuta

wtrącił swoje trzy złote wersy o przyszłości



ciężko było mówić rozprostować myśli

i kości wyrzucić daleko przed siebie

byle nie zobaczyć ile nam wypadnie

czekać niecierpliwie inaczej nie można
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie