Przerzutnia
•
byłaś smutna pamiętam tamto przebudzenie
pierwszy raz o czwartej miałaś gdzieś wyskoczyć
ze snu w poniedziałek nie jest jednak łatwo
wyjść prosto do ludzi skoro świt i pościel
udało się już podzielić na dwie równe części
jak sobotnie wino czerwone i białe
wiersze rosły w oczach było tak wilgotno
i duszno w pokoju od nadmiaru gestów
nieustannie szumiało nam w głowach jak w radio
muniek po raz setny śpiewał coś o ruskich
szampanach i podwórkach a później grechuta
wtrącił swoje trzy złote wersy o przyszłości
ciężko było mówić rozprostować myśli
i kości wyrzucić daleko przed siebie
byle nie zobaczyć ile nam wypadnie
czekać niecierpliwie inaczej nie można
pierwszy raz o czwartej miałaś gdzieś wyskoczyć
ze snu w poniedziałek nie jest jednak łatwo
wyjść prosto do ludzi skoro świt i pościel
udało się już podzielić na dwie równe części
jak sobotnie wino czerwone i białe
wiersze rosły w oczach było tak wilgotno
i duszno w pokoju od nadmiaru gestów
nieustannie szumiało nam w głowach jak w radio
muniek po raz setny śpiewał coś o ruskich
szampanach i podwórkach a później grechuta
wtrącił swoje trzy złote wersy o przyszłości
ciężko było mówić rozprostować myśli
i kości wyrzucić daleko przed siebie
byle nie zobaczyć ile nam wypadnie
czekać niecierpliwie inaczej nie można