Koniec świata

Egzystencjalne
Wszędzie śnieg,
a ja jadę tramwajem z Opolskiej
( to jednak nie koniec świata )
w stronę Dominikańskiego.

Jadę odmieniony i pewny tego,
że nic nie jest takie, jak sobie wyobrażałem.
Że jest jakie jest, a mogło być inaczej.

Pasażerowie wsiadają i wysiadają,
nie patrzę w ich twarze.
Unikam kontaktu specjalnie,
z premedytacją,
bo skrywam pod płaszczem
tajemnicę
i nie chcę jej pokazać światu.

Świat woła,
świat chcę wiedzieć,
że nic nie jest takie, jak sobie wyobrażałem.
Że jest jakie jest, a mogło nie być wcale.

Jadę tramwajem na koniec świata.




M.D.
1
7 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie