Ogrodnik w fabryce

O szczęściu
gasną powoli światła
to cena jest iluzji
są światy tak pochopne
że trzeba im transfuzji

i słono za to płacić
już nawet nie wypada
poderwać własną przestrzeń
wykrzyczeć rykiem stada

zygzaki paranoi
zamiecione ulice
czuję się tu jak w domu
a w domu jak w fabryce

światła na skrzyżowaniach
rozsądny wyścig z czasem
przemawia do mnie zieleń
kojarzy mi się z lasem

wędrują gdzieś uparcie
ludzie od pasa w górę
zajęci opowieścią
na ile cenić skórę

a wiatr jak wiał tak wieje
ogrodnik ścina krzewy
a jego pies próbuje
nie nabrać się na plewy
4 2
42 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

ryty 11 lat temu
czyżby to wiatr...? coś jakby przez mgłę się przebija ... tak. to on! :)
zyga66 11 lat temu
peel chce uciec...oby mu się udało :)
1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie