Na przekór

Liście drzew kładły się

do snu głębokiego

w blasku krwistych płomieni

odpływającego w dal Heliosa



widział rajskie ptaki

dzieci przy stawie

i starców którzy siedzieli

na ławeczkach drewnianych

wypatrując mglistym wzrokiem

godziny bezchmurnej



nie potrafił

spojrzeć im w oczy



czekał



na przekór wszystkim

na przekór

liści cynamonowych pieśni

jesieni



zbyt wcześnie…



zapomniał o domu

odległym tak

że niemal obcym

nie pamiętał o tych

którzy odeszli

- - - - - - - - - - - - - - - - - -

dostrzegł ją wśród tłumu

uśmiechnęła się

jak dawniej



otworzyła usta wilgotne

wyszeptała zaklęcie magiczne

- - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Przeszedł obok jej cienia

zupełnie obojętnie

chłodnym spojrzeniem

niczym ostrzem

godząc bezlitośnie

w jej serce z popiołu



pogodził się z sobą

przyjął z pokorą

wszystko

co było

i co nastać miało



odszedł



znalazł nowy brzeg
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie