Idylla jednostki
Wsród motłochu wyrywasz mnie z tła,
dajesz mi pędzel i sztalugę z płotnem.
Życie swe maluję idąc tęczową drogą,
pędzel namaczam w odwiecznej wędrówce po złoty kocioł.
Sam staję się drogowskazem życia,
i gdy zapragnę - zawracam.
Czysty i łagodny ruch pędzla po płótnie życia,
tak ; - teraz poznam co to szczęście.
nie ; - musi przyjśc samo,
wraz z drugim malarzem swego losu,
Magellanem na wodach ludzkości,
chetnym na wymianę swych dóbr.
Więc dzielę się swą skromną życia moziką,
dla szczęścia. Upragnionego szczęścia.
Czekam.
dajesz mi pędzel i sztalugę z płotnem.
Życie swe maluję idąc tęczową drogą,
pędzel namaczam w odwiecznej wędrówce po złoty kocioł.
Sam staję się drogowskazem życia,
i gdy zapragnę - zawracam.
Czysty i łagodny ruch pędzla po płótnie życia,
tak ; - teraz poznam co to szczęście.
nie ; - musi przyjśc samo,
wraz z drugim malarzem swego losu,
Magellanem na wodach ludzkości,
chetnym na wymianę swych dóbr.
Więc dzielę się swą skromną życia moziką,
dla szczęścia. Upragnionego szczęścia.
Czekam.
0
0
1 odsłon