i obudzę się którejś nocy
bez strachu
i ujrzę twoje oblicze
może będzie to starcze lico
może twarzyczka dziecięca
a może nie będziesz miał twarzy
i poczuję tylko kojące ciepło
twych rąk na moich rękach
i tylko ty zrozumiesz, dlaczego robiłam źle
i zaprowadzisz mnie na łoże
krańców świadomości
biegunów nieskończoności
i nie obudzę się już nigdy w łóżku
stojącym w rogu różowego pokoju
23.11.1994r.
bez strachu
i ujrzę twoje oblicze
może będzie to starcze lico
może twarzyczka dziecięca
a może nie będziesz miał twarzy
i poczuję tylko kojące ciepło
twych rąk na moich rękach
i tylko ty zrozumiesz, dlaczego robiłam źle
i zaprowadzisz mnie na łoże
krańców świadomości
biegunów nieskończoności
i nie obudzę się już nigdy w łóżku
stojącym w rogu różowego pokoju
23.11.1994r.
1
6
67 odsłon
mówisz - dziwny odcień, Twoje teksty też mają (niektóre) dziwny odcień, albo poprzez zbytnią minimalizację trudno zrozumieć prawdziwy sens, moim zdaniem to niepotrzebna pogoń za nowoczesnością, akurat tu - w poezji to nie jest potrzebne, nie chciałam być złośliwa, mam nadzieję, że tak tego nie odbierzesz, po prostu mamy różne zdania na kilka spraw, napisałam parę rzeczy, jeszcze mało o tobie wiem, czytałam niedużo twoich utworów