żona

O sobie
czas ucieka biegnę z nim
na skroniach po drodze
szron się osadza

czeka wytrwała jak skała
w sercu dynamit rozsadzam uśmiechem
winorośl zaplata dłonie na ramionach
wydaje owoc obfity pełen życia

ona jest filarem diamentem fundamentem
wmurowanym kamieniem węgielnym

oddam jej wszystko całego siebie i więcej

wybacza gorsze dni które nie omijały

szaleństwem kochać się w niej
mieć małe niebo na Ziemi
5 2
47 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

masz wielkie szczęście jaropasztii. Być może obok wielu nieszczęść i smutków ale jest zawsze z tobą ;)
iśka 6 lat temu
Bardzo przyjemny klimat wiersza ze smakiem poezji o żonie i gamą ciepłych uczuć:)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie