wróciłem

Tęsknota
nie idę miasto mnie nudzi
ulica przesuwa ludzi jak cienie
słońce na niebie wysoko się śmieje

wiatr pieści skrzydła gołębią
ziarnem karmi Bóg stworzenia

jak dobrze na ławce przed domem
wzrokiem się napatrzę najem
jak miło w zgodzie
kurka wydziobuje okruchy dobrodziejstwa

w domu bida piszczy aż boli

ruszam na ogród okopać ziemniaków
zjem pyrkę zapijając mlekiem
powiem żonie że kocham zaścianek

z miasta wygonił słów krótka rozmowa
wracaj mama chora
1 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie