spacer lasem

Od siebie
świergotem słów
rozmowę sroko naciągasz
dzięcioł na drzewie
kurczowo pazurkami się trzyma
ostatkiem siły kornikowi głowę urywa

las życiem płonie tej jesieni

spacer szelestem liści i wszystko zapominasz
nie patrzysz na zegar czas w miejscu alejką umyka
złodziej chowa w kroplach rosy skarby chwili
nie uciekaj ode mnie zostań na moment

trawy spieczone
słońca promieniem
rozświetlone półmrokiem przechodzi obok

idę wplatam miedzy nas rozmowę
widzisz kochana las jest sam a nas przybywa
z każdym krokiem nowym rokiem
odejść chciałaś tylko dokąd
przy mym boku dotrzymuj kroku

czas zgarbi ciała wspomniesz tą historię
zabiera mnie kostucha zdrowie nie to
wnukom o mnie opowiesz
w szpakowatej głowie zapisane chwile
w zapachu leśnej konwalii
2 2
32 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

zyga66 11 lat temu
...smutne...pozdrawiam :)
ryty 11 lat temu
bardzo ładny uczuciowy dbający o realia z natury refleksyjny i pełen filozoficznej zadumy wiersz ... :|
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie