odlatuję

O sobie
zatrzasnęłaś bramy serce
posiniałe usta
dżdżysto pada dziś
nie do wytrzymania
targa mną dziwny stan

mroczna noc ciemny płaszcz
na ramionach nic
prócz zero na pagonach
czysty jak lód ogień zgasł

idę lecz nie ma dokąd pójść
w samotności oswojony kot
na parapecie powiędłe kwiaty
kropli wody ktoś im zazdrościł

oddalony duchem od prochu Ziemi
znikam w przestrzeni
nic mego stanu nie zmieni
odlatuję .przybyć tu wiosną
by miłości nie brakowało na świecie

miłości z miłości
złość z nienawiści
piwo z jęczmienia i szyszek chmielu
2 0
12 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie