obłędny rycerz

Od siebie
obłęd tego dnia dopada dłonie i twarz
depresja zawładnęła głową ciężką od myśli
nie nadążam czas śpieszy opadam z sił
sztorm i kilka burz wokół podłogi

sufit spada w dół
nie widzę nic prócz ściany z wyrytym twoim imieniem
wiem nic nie jest pewne
nie będzie potrzebne prócz słów pocieszenia

obłędny rycerz w przyłbicy i kapturze
odwiedza mnie każdej nocy
nie patrzę w jego oczy
koc pomaga na chwilę
ciemniej nie będzie umieram w zagubieniu
z szeptem modlitwy na ustach

podążam w kierunku zranionej duszy
otoczony kordonem żelaznych cierni
szarych róż
1 2
27 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

wielobarwna 9 lat temu
to ja niepokorny rozum
obłędnie dotykam zagubienia
gubiąc oparcie podłogi
tańczę na linie zbyt cienkiej
nie zrozumiesz
zranionej duszy
dopóki nie złapiesz bukietu
szarych róż
a kolce ranią dogłębnie
kiedyś modlitwa
dziś poezja
wszystko to razem
daje kwiat zapomnienia
a zapach jego nieziemski
jaropasztii 9 lat temu
dzięki ciekawa wersja .pozdrawiam:)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie