na czerwone czasy

Od siebie
zrodzeni a nie stworzeni
przybyli na świat w identyczny sposób
na porodówce wśród innych dzieci
zakołysani w czerwone czasy w takiej samej kołysce

na uśmiech matki pryskał strach z bólem
zapach mleka z brunatnych sutków
piersi ogromne domem pokarmem
tulili się okrutnie przed całym światem

matka zawsze była nie inaczej
ojciec w pracy albo Bóg wie gdzie

zimny wieczór grudniowy
przyodziali tatę w mundur i pałkę
czarną lufę nabili pestkami

on wetkną w pistolety róże

płacz lament słowa matki rozczarowanie
tęsknota słów pacierze
oni tacy mali
3 0
17 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie