na antypodach

O szczęściu
na antypodach na samym dnie
biegnę w krainę snów
w cichym kącie ukrywam nadzieję
patrząc w twoje oczy widzę miłość co zakwita
piękny to dzień gdy wszyscy kochają wzajemność
brak słów by wyrazić co w sercu kiełkuje i bije mocno w pierś

pod swetrem pod skórą to szczęście
co rozpruwa uśmiechy i zmienia twarze
na łagodne nie te dzisiejsze poważne
straszne jak krzyk co napędza lęki z ciemnych dziur

biegnę za tobą
samemu ciężko samemu niedobrze
we dwoje pokonamy mrok gdy słońce spada na zachodzie
ciemny las a my idziemy śmiało przez zaorane życia pole
nachodzą dni gdy kres Bóg położy zerwie chwasty niepowodzeń

na antypodach ułożę lęk ułożę serię niepowodzeń
teraz śpij obok mnie obok jak szczęścia dwa w dłoni
2 3
42 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

zyga66 9 lat temu
fajny song, ale niemy krzyk mi nie pasi, pozdro
jaropasztii 9 lat temu
a może być sam krzyk.Pozdrawiam .
zyga66 9 lat temu
moim skromnym zdaniem, tak jest lepiej :)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie