do Żanety

Humoreska
przy inter marche
patrzę pety leżą
schylam garba podnoszę je
zapalę skifa

co za dzień o cholera
dotrę do ciebie Żaneto

bierze szlak
ciebie nie ma
ucałowałem klamkę
twój stary nie miły zarośnięty cap

stoi na lewej flance żul
pytam grzecznie o żebrane
żebrzę o palenie
mówi że nie ma


podążam przed siebie z potężną siłą
uderzam pięścią w pierś
może jutro będzie lepiej
teraz wina po drzewem się napiję
butelkę sprzedam jeśli nie odpadnie denko
4 3
52 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 11 lat temu
nie wiem co to skif czy to syf tak po trasie na wylocie jest w:)
zyga66 11 lat temu
Dżem...Ostatni ciężki rok...
*Każdy z nas się jeszcze łudzi, myśli, myśli wciąż
jak tu dzisiaj wyjść na ludzi, od kogo forsę wziąć
Dziś o nałogach nie ma mowy, a gdy zapalić chcesz
z przekorą popatrz pod swe nogi
i podnieś nie wstydź się
Bo nie ma czego, nie*...:))
Helen 11 lat temu
nie wiem co to za uczucie ale ściska mnie w gardle.....wiersz ciekawie opisany ale nie chciałabym być tam bohateremmm... pozdr. Jaro
1 online · Michał
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie