prawdziwa miłość rodzi się w bólach *

Miłosne
wyznaję ci miłość

zapachem azalii
czerwonej jak twoje usta
wiatrem wiejącym nadzieją
klekotem bociana
chroniącego gniazdo

magią leśnej polany
pełnej majowych konwalii
drogą krzyżową
wiodąca na szczyt góry

marzeniem
które spełnia się w tobie


pójdź ze mną tą ścieżką
nie zawsze usłaną kwiatami
często los sypie na niej ciernie

wdepczemy je stopami w ziemię
pozostawiając krwawe ślady
na których zakwitną róże


z inspiracji wierszem Karioki83 " w prezencie urodzinowym"
7 6
97 odsłon

Komentarze (6)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

karioka83 13 lat temu
Trudne zadanie stawiasz przed adresatką wiersza...;) Ale rzeczywiście,, to ból rodzi perłę. Piękny , dojrzały wiersz! Pozdrawiam, Andrzeju serdecznie :)
janko_muzykant 13 lat temu
innymi słowy Peel jest żonaty lub co najmniej w konkubinacie - tworzy wszak gospodarstwo domowe (klekotem bociana chroniącego gniazdo) jego miłość jest miłością cierpiętniczą, wręcz męczeńską (drogą krzyżową wiodąca na szczyt góry), ale nic to, bo obiekt, którego miłośc ta dotyczy o tym nie wie - wszak Peel dopiero do tej miłości swoją żonę (konkubinę) zaprasza. Trochę to chyba nielogiczne Ibisie, nieprawdaż? a z krwi nie rodzą się róże
ibis49 13 lat temu
Oj Janko , chyba sam wszystko pokręciłeś:) Dla mnie bocian i gniazdo to ciepło opiekuńczość, droga krzyżowa, która prowadzi na szczyt góry, to spacer pełen refleksji i zadumy, bliskości i pojednania, krwawe ślady pozostają na ziemi a o ile wiem róże wyrastają z ziemi a zapraszać do miłości trzeba co dzień, bo każdy nowy dzień, to jakby początek drogi. Pozdrawiam.
ibis49 13 lat temu
Odpozdrawiam serdecznie Marzeno:):)
ibis49 13 lat temu
Dziękuję Rudy:)
karioka83 13 lat temu
Rzeczywiście, komentarz Janka to charakterystyczny przykład NADINTERPRETACJI... Chyba ,że miało być zabawnie... ;)) To było! Uśmiechnęłam się szczerze czytając go ;) Pozdrawiam, Andrzeju serdecznie!
1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie