powroty

O życiu
stoję zagubiony
wpatrzony w ołtarz
przykryty obojętnością

słowa spływają
niczym deszcz po ortalionie
znikając w kałużach zapomnienia
święci spoglądają
niewidzącym wzrokiem

Chrystus sam kontempluje
swoją mękę
twarze na obrazach
rozpływają się
w ironicznym uśmiechu

skrzydła aniołów
postrzępione
niczym moje myśli

spoglądam na rzeźbę
wyciągnięty palec
kościstej dłoni
zagłębia się w serce
dotykając pustki

moja prośba o natchnienie
powraca ciszą
zostałem sam
by odnaleźć siebie

nagle kościołem wstrząsa
chóralny śpiew

hymn do cecylii

budzi duszę
słyszę niebiańskie głosy

znowu jesteś ze mną
12 3
91 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

karioka83 13 lat temu
Świetny wiersz!:) Niepokojący, kontrowersyjny. Szalenie mi się podoba to,że potrafisz opisując konkret nadać mu rangę uniwersalną! Pozdrawiam serdecznie, Andrzeju :))
ibis49 13 lat temu
Dziękuję Marzeno i serdecznie Pozdrawiam:):):)
ibis49 13 lat temu
Ach! Na taką chorobę mógłbym wiecznie chorować:):) Pozdrawiam Lisie:)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie