Wiatr
•
Już kłosy zbóż schylone,
kolejny letni zmierzch.
A wiatr,ten wiatr szalony
do tańca porwał mnie.
I w ptaka mnie zamienia,
do słonca wznosi mnie,
aż dusza moja śpiewa...
I znowu żyć się chce.
kolejny letni zmierzch.
A wiatr,ten wiatr szalony
do tańca porwał mnie.
I w ptaka mnie zamienia,
do słonca wznosi mnie,
aż dusza moja śpiewa...
I znowu żyć się chce.