ars amandi

Miłosne
percepcją ironii losu rozpuszczam "chciałbym"
w podręcznej szklance koloru twoich oczu

końcem świata ciepła whiski
rozpływa się lodem po rzece tajemnic
w asfaltowej krainie mojego odczuwania

na wszelki wypadek
równonocą boję się ciemności
bo nawet jeśli nic nie było
wzrosłem czerwienią twoich ust
kiedy w różowych doniczkach
byłaś mi wodą

teraz lotne piaski na walentynki
są jak mogiła
w czasach w których oziębienie klimatu
tuszem niedomówień
pisze poemat dla sztuki kochania
1 1
17 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

karioka83 13 lat temu
Trudno nie docenić wiersza... Choć ja wolę od ciepłej whisky martini z lodem... ;))
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie