Tato...

O życiu
Tato...

upuść tą anemiczną truciznę
pozostaw tą lukę w tyle
oddal ją od siebie szybkim ruchem
zdewastuj krzykiem pewnym afektu głosem
miej świadomość do czego dochodzi zawsze
najczęściej późnym wieczorem


dosięgasz tego wzrokiem desperacko
smutek w oczach bez żadnego miłego wspomnienia
cierpienia na dłoniach kruchego marzenia
codziennego grania, że wszystko wporządku
uciekanie do kokainy by zapomnieć
rano, w południe, o zmroku


jego ramię jest całe obolałe
od głupiej igły w niemądrej strzykawce
oczy są zawsze od bólu zczerwieniałe
to okropne, że jest tak -
nie inaczej...

tato...

nie pij już
pójdź już spać
zostaw teraz jego
kończy się czas
9
89 odsłon 4 komentarzy

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

PCP Go 13 lat temu
dobre dla taty. Niech sie ogarnie
catrinajol 13 lat temu
Nie dla mojego ale dla innych owszem.
PCP Go 13 lat temu
szczęściara
JKZ007 13 lat temu
hm jakbym to widział w jednym filmie z Kondratem, ale dobrze napisane:)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie