złota rączka

pani anno. zwiewna ta pani sukienka.

obnażająca - chciałbym powiedzieć.

pani anna, asia, joanna - ach. odchodzi.

lekko, krokiem prawie tanecznym.

podnieca mnie ten krok.



chciałbym ją złapać. wycisnąć z niej ten powab.

albo powiesić za włosy na przydrożnym krzyżu.

wygryzie jezusa. zbawiciela.

taka biała pani anna.

nietknięta.



pani anno, asiu, joanno!

hyc. już ją mam



dziś zręcznie ją przybiję.

taki ze mnie homo faber.
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie