Ona

Egzystencjalne
Tak długo umierała
W ciszy i samotności
W kałuży krwi I ciemnej poświacie dnia

Krzyczała a słowa jej
Przebijały żelazny mur
Odbijały się echem od cudzych serc
I zupełnie puste wracały

Płacz jej rozpacz słone łzy
Zmieniły się w szklany deszcz
I spadły na ludzi
Których głosy ucichły nagle

Jak mogła pośród nich żyć
Nie mogła...
W śmiechu przez łzy
Odnalazła własne szczęście
3
16 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie