Deszcz

Krople rosy rozmiażdżają się na mym ciele
Szepczą do ucha irracjonalne zdania
Przecież ja wcale go nie kocham
Nawet ziemia dostrzega brak obojętności

Chciałabym by spadł wreszcie deszcz
I obmył mnie z niepewności, niedomówień
Póki co wieje wiatr a ja się gubię w jego szumie
Już nic nie wiem zatracam siebie

Wszechświat wiruje w chaosie dnia codziennego
Ja w mokrej od rosy sukience gonię autobus
Wszystko co miało wszystko się stało nic złego
A oczyszczającego deszczu nadal jest brak
4
21 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie