*****
•
życie dało mi kopniaka,
Który jak cholera boli.
Prysła przyjaźń wielka taka,
Z własnej,czy nie własnej woli.
Ironicznie się zaśmiało;
Przyjaźń nigdy nie umiera...
Multum wspomnień poozostało,
Jak strzęp czeków milionera.
W swej głupawej naiwności
Wierzę,że to nic takiego.
Wrócić chcę do codzienności,
Choć się nie da żyć bez "tego".
Diabeł maczał swe kopyta
W tej brutalnie przykrej sprawie.
Niech nikt o nic mnie nie pyta.
Tak,jak jest,ja to zostawię.
Który jak cholera boli.
Prysła przyjaźń wielka taka,
Z własnej,czy nie własnej woli.
Ironicznie się zaśmiało;
Przyjaźń nigdy nie umiera...
Multum wspomnień poozostało,
Jak strzęp czeków milionera.
W swej głupawej naiwności
Wierzę,że to nic takiego.
Wrócić chcę do codzienności,
Choć się nie da żyć bez "tego".
Diabeł maczał swe kopyta
W tej brutalnie przykrej sprawie.
Niech nikt o nic mnie nie pyta.
Tak,jak jest,ja to zostawię.