WIECZÓR

niebo spływa srebrnymi kroplami

w czerniejący labirynt lasu

ziemia dyszy letnim opalona słońcem

komar tłucze się przy uchu



ognisko polana trzaskają jak orzechy

gdzieś harmonijka brzmi staroświecko

tyle wieczorów w drodze szukajac

a teraz rozmawiamy co słowo bliżsi



lecz potem ktoś usiadł gdzie ty byłaś

zdawkową grzecznością mnie budzi

i wciąż ciebie znaleźć nie mogę

bo ty przy innym ognisku znów siedzisz
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie