WIECZÓR
niebo spływa srebrnymi kroplami
w czerniejący labirynt lasu
ziemia dyszy letnim opalona słońcem
komar tłucze się przy uchu
ognisko polana trzaskają jak orzechy
gdzieś harmonijka brzmi staroświecko
tyle wieczorów w drodze szukajac
a teraz rozmawiamy co słowo bliżsi
lecz potem ktoś usiadł gdzie ty byłaś
zdawkową grzecznością mnie budzi
i wciąż ciebie znaleźć nie mogę
bo ty przy innym ognisku znów siedzisz
w czerniejący labirynt lasu
ziemia dyszy letnim opalona słońcem
komar tłucze się przy uchu
ognisko polana trzaskają jak orzechy
gdzieś harmonijka brzmi staroświecko
tyle wieczorów w drodze szukajac
a teraz rozmawiamy co słowo bliżsi
lecz potem ktoś usiadł gdzie ty byłaś
zdawkową grzecznością mnie budzi
i wciąż ciebie znaleźć nie mogę
bo ty przy innym ognisku znów siedzisz
0
0
2 odsłon