Sonet I

Egzystencjalne
Zimna i ciemna poświata.
Monotonny powrót na tron
Własną ucieczką i spokojem, dom.
To dobra czy grzechy zrodzonego świata?

Przegrane dziecko potrzebuję kata,
Powitane czarną bielą
oddane pierworodnym błędom
na cieniutkim sznurze wzlata.

Czy to twardy i bezkresny sen?
Swym spokojem straszy i uspokaja?
Sparaliżowany aktor bez scen

Niechętnie odprawia akt przemijania.
Może skończę się upadkiem na piekło, jedwabnie.
Lub sześciennym pobytem, prostując się niezgrabnie
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie