Spłoszone życie

Egzystencjalne
w końcu złapałem życie
po tylu latach łowów
spłoszone gonitwą
wystraszone hukiem prochu
uciekało zdyszane
w popłochu

w końcu się udało
samo wpadło w moje ręce
za zakrętem
w dobrze znanej mi alejce
i złapałem je za mocno gdzieś za szyję
bo pobladło bez mruknięcia
i nie żyje
5 2
47 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 11 lat temu
złapałeś zycie za rogi a za zakrętem porwało ciebie licho za nogi w:)
Helen 11 lat temu
Nom...ja jestem na tak dla tego wiersza:)))))))
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie