Wygładziłem wszystkie ostre kamienie
już nie zranią niczyjej stopy
spaliłem wszelkie drewno ziemskie
nikt nie będzie podkładał nam kłód
wyrównałem każdy pagórek na drodze
i nasze słońce nie musi zachodzić
nie wydarłem jednak cierni z ich serc
nie zdołałem wydrzeć mieczy z ich rąk
ciągle więc płynie krew w korytach rzek
zjadamy wciąż ten sam robaczywy owoc
wylewamy wodę na ostatnią pochodnię
a później chcemy ją znów podpalić
nie biorę więc na barki ciężaru Atlasa
lepiej zanurzę twarz w winie Dionizosa
niech się mina cieszy tuż pod gilotyną
niech te dobre chwile trwają, nie przeminą…
już nie zranią niczyjej stopy
spaliłem wszelkie drewno ziemskie
nikt nie będzie podkładał nam kłód
wyrównałem każdy pagórek na drodze
i nasze słońce nie musi zachodzić
nie wydarłem jednak cierni z ich serc
nie zdołałem wydrzeć mieczy z ich rąk
ciągle więc płynie krew w korytach rzek
zjadamy wciąż ten sam robaczywy owoc
wylewamy wodę na ostatnią pochodnię
a później chcemy ją znów podpalić
nie biorę więc na barki ciężaru Atlasa
lepiej zanurzę twarz w winie Dionizosa
niech się mina cieszy tuż pod gilotyną
niech te dobre chwile trwają, nie przeminą…
9
1
57 odsłon